Miałam się chwalić postępami w ogrodzie, niestety od początku maja mogłabym na palcach policzyć piękne i słoneczne dni. Brzydka pogoda nie sprzyja siedzeniu w ogrodzie, tym bardziej robieniu zdjęć. W każdym razie, chwalę się tym, co mam:
Powyżej białe kwiatki, które dostałam od teściowej. Nie wiem jak się nazywają, ale może ktoś mnie oświeci? Byłabym wdzięczna.
Wspominałam też o roślinie, która kojarzy mi się z piórkami. Też nie pamiętam nazwy... W każdym razie, nie ma przepychu, tylko jedna łodyga. Szkoda, bo fajniej by wyglądało, jeśli byłyby przynajmniej trzy lub cztery.
Niezagospodarowany kącik o którym pisałam, wygląda całkiem fajnie. Zakwitła nawet jedna różyczka.
Mam nadzieję, że następna przerwa w blogowaniu nie będzie taka długa;)