Jak wiadomo, w ogrodzie najlepiej przyjmują się rośliny podarowane lub delikatnie mówiąc zajomane komuś z ogródka, oczywiście za zgodą właściciela.
Taki podarunkiem są dwie paprotki, które dostałam już w tamtym roku. Zobaczcie co dostałam w pakiecie:)
W tamtym roku był jeden tulipan, w tym są już trzy... Tak sobie kombinuję że za rok będzie dziewięć? Nie wiem czy są jakieś proporcje według których rozrastają się cebule, ale jeśli według tego wzoru, to jestem bardzo zadowolona:) Tylko czy je przesadzać? Boję się że uszkodzę paproć.
Strasznie jestem niecierpliwa, kiedy w końcu będzie widać efekty mojego tegorocznego sadzenia i siania. Na razie nie robię fotek, bo roślinki czy też krzaczki są mało efektowne.
Poczekam jeszcze troszkę.
Tymczasem zapchajdziura czyli moja pięknota, na którą mogłabym patrzeć bez końca:
Warta pod lodówką:)
Na dwórek bym poszła...
Proooooszę...
Yes, yes, yes!!!